Andrzej Zaorski
Andrzej Zaorski, aktor wytrawny, pokazał na scenie szczecińskiego Teatru Polskiego Skiza jako swój debiut reżyserski. Inscenizacja ta ma spełnić podwójne zadanie: przedstawić na scenie (tak jak chce Zapolska) ostrą rozgrywkę "o szczęście" toczącą się między dwiema parami, ale równocześnie uczynić ten dramat przedmiotem czy narzędziem gry innej - otwartej rozrywki między sceną a widownią. Zaorski postanowił złamać naturalistyczny charakter i estetykę utworu, zlikwidować ,tak zwaną czwartą ścianę, odebrać widzom status podglądaczy cudzego życia, zniszczyć przesąd, że scena może ukazać "kawał prawdziwego życia", wiernie i bezpośrednio, Zamysł ten Zaorski zrealizował w ten sposób, że wymyślił nową rolę dla postaci lokaja Maurycego. W przedstawieniu Zaorskiego jest to postać sztywna, zasadnicza i milcząca. Ze słowem spóźnia się zawsze i zawsze na tyle, że już staje się ono niepotrzebne i pozostaje w sferze gestu. Za to w dziedzinie usług i posług Maurycy nie tylko się nie spóźnia, ale przeciwnie, wyprzedza życzenia i polecenia państwa: podaje płaszcz zanim jeszcze jaśnie pan go zażąda... itp., ale nigdy zbyt wcześnie, zawsze "w samą porę", ze znakomitym wyczuciem tempa i rytmu. Rola, jaką ta dziwna postać spełnia, jest jednak jeszcze dziwniejsza: pstryka w palce i oto zapala się światło, nastawia patefon i słychać szum deszczu właśnie padającego za oknem, podnosi rękę i nadchodzi wieczór. Maurycy jest więc "cudotwórca" teatralnym, to on dyskretnie, w głębokim milczeniu, sprawnie, ale nigdy nie wysuwając się na plan pierwszy (jak prawdziwy i szanujący się lokaj), organizuje świat scenicznej wyobraźni i on właśnie prowadzi grę między sceną a widownią, ukazując umowność i sztuczność świata sceny, tworząc między tym, co się dzieje na scenie a widownią dystans wyobraźni i śmiechu. Lokaj w roli reżysera? Reżyser w roli lokaja? I tak, i nie.
Teatr .